środa, 11 maja 2016

Kwietniowe denka

Witam!

Od ponad tygodnia mamy już maj, a do mnie to nadal nie dociera, bo przecież dopiero był kwiecień, a chwilkę wcześniej Boże Narodzenie. Kwiecień zleciał chyba jeszcze szybciej niż inne miesiące. Ten post miał się pojawić kilka dni temu. Nie wyszło. Sporo się działo, a doby wciąż są za krótkie. Przepraszam. Dzisiaj już się udało wydać go na światło dzienne. No ale nie o tym post. Dzisiaj będą kwietniowe denka. Będą super produkty, ale też małe nieporozumienia. Zapraszam.




1. Żel do mycia twarzy Biolaven
Od jakiegoś czasu wybieram tylko delikatne żele do twarzy. Robiąc zakupy przez Internet wpadł mi w oko właśnie ten żel. Cena była ciekawa, więc wzięłam. W buteleczce z pompką mieści się 150 ml żelu. Żel ma dość płynną konsystencję. Mało się pieni, ale za to przyjemnie i bardzo delikatnie pachnie. No i najważniejsze, czyli dokładnie oczyszcza skórę, nie podrażnia i nie wysusza. Bardzo przyjemny żel i z pewnością wróci do mojej łazienki.

2. Antyperspirant Garnier mineral Invisible
Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, aby przestać używać sklepowych antyperspirantów i przerzucić się na naturalny ałun. Jednak ten wpadł do mojego koszyka i zmuszona byłam go zużyć. O jego plusach mogę powiedzieć, że jest wydajny i ładnie pachnie. I to chyba tyle z plusów. Ochrony przed poceniem nie zauważyłam, mimo że opakowaniu zapewniają ochronę do 48 h. Jednak już po kilku godzinach zauważyłam konieczność ponownego stosowania. Ponadto bardzo długo schnie. To raczej moje ostatnie opakowanie sklepowego antyperspirantu, i zaczynam testowanie ałunu.

3.Olejek łopianowy Green Pharmacy
Olejek kupiłam z myślą stosowania go do olejowania skalpu, czyli zgodnie z jego przeznaczeniem. Jednak szybko okazało się, że olejowanie skalpu nie jest dla mnie. Po tym zabiegu zaczęły mi wypadać włosy, więc zużywałam go do olejowania włosów na długości. Szczerze mówiąc, nie ma szału. Znaczącej różnicy w kondycji włosów nie zauważyłam. Inne olejki zdecydowanie lepiej się sprawdzają. Niestety o jego prawdziwym działaniu, czyli na wzrost włosów nie mogę się wypowiedzieć, gdyż na skalp użyłam go tylko ze dwa razy. Jednak wiem, że nie jest dla mnie i na pewno już nie zobaczę go u siebie w łazience.


4. Piernikowy balsam do ciała Sweet Secret Farmona
Do tego balsamu mam mieszane uczucia. Z jednej strony nawilża skórę, z drugiej strony, nie wiem jak poradziłby sobie z bardziej suchą skórą niż moja. Zapach ma ładny, pierniczkowy, ale moim zdaniem, tylko na początku. Pierwsze użycia były naprawdę przyjemne. Z czasem ten zapach staje się męczący i ciężki. A dodatkowo zostaje na ubraniu i pościeli. Po zużyciu całego opakowania byłam naprawdę zmęczona tym zapachem i odetchnęłam, kiedy ten balsam się skończył. Z pewnością nie pojawi się już na mojej półce.

5.Lawendowy krem do stóp Yves Rocher
Trzeba przyznać, że ta malutka tubka kremu bardzo mile mnie zaskoczyła. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się rewelacji. Nie wiem dlaczego, po prostu nastawiłam się, że to będzie lekki i delikatny krem o ładnym zapachu. Rzeczywiście, był lekki i o ładnym zapachu, ale bardzo dobrze nawilżał skórę stóp. Skóra była delikatna i gładka i nawilżona. Codzienne stosowanie pozwoliło uzyskać naprawdę ładną skórę. Szkoda tylko, że te tubki takie malutkie.

6. Kredka do oczu Maybelline Colossal Kajal
Kredkę dostałam od mamy, która kupiła ją w zestawie z tuszem. I przyznam, że bardzo się polubiłyśmy z tą kredką. Po pierwsze jest miękka co pozwala łatwo i szybko narysować kreskę. Po drugie ma opakowanie wykręcane, dzięki czemu nie trzeba co chwilę ostrzyć. Po trzecie wystarczy na bardzo długo. Jestem zachwycona tą kredkę i jak tylko zużyje zapas kredek, który mam w szufladzie, pobiegnę kupić kolejną.

7. Eyeliner Eveline
Poza wspomnianym zapasem kredek do oczu, lubię mieć jakiś eyeliner do malowania cieńszych i bardziej precyzyjnych kresek. Ten eyeliner posiada fajny cieniutki pędzelek który łatwo namalować kreskę. Ponadto jest trwały, nie zauważyłam, żeby rozmazywał się w ciągu dnia. Niestety jest mało napigmentowany i trzeba kilka razy popawić kreskę, żeby była widoczna. Do tego jest mało wydajny. Szybko zauważyłam, że zaczyna się kończyć. Raczej nie kupię do ponownie. Myślę, że na rynku są znacznie ciekawsze eyelinery.




To już koniec kwietniowych denek. Używałyście któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam
Czekoladowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz