wtorek, 8 marca 2016

Lutowe denka

Witam

Po raz kolejny nie nadążam za upływającym czasem. Mam wrażenie, że moja doba ma zdecydowanie mniej niż 24 godziny, bo nie wystarcza mi czasu na wszystko. Nie wiem jak inni to robią, że godzą ze sobą miliard zajęć dziennie. Myślałam, że się dobrze organizuje. A jednak nie. No nic. Dzisiaj, w przypływie chwili wolnego czasu przychodzę do Was z lutowymi denkami.




Od nowego roku faktycznie udaje mi się nie kupować nowych kosmetyków i sumiennie zużywam te, które zachomikowałam do tej pory. A że jest ich całkiem sporo, to i następne zakupy kosmetyczne przypadną pewnie latem. W lutym skończyło się co prawda niewiele kosmetyków, chociaż jak na moje denkowanie to nawet sporo, o których będzie kilka słów poniżej.


Szampon Babci Agafii na cedrowym propolisie

Zdecydowanie mój ulubieniec, o którym już pisałam we wcześniejszym poście o ulubieńcach 2015. Bardzo dobrze myje włosy, obficie się pieniąc przy tym. Do tego jest delikatny i z pewnością nie "przeczysza" włosów. Nie powoduje szybszego przetłuszczania. Po jego użyciu włosy są gładkie, nie są spuszone. i są miłe w dotyku. Ponadto ma bardzo przyjemny zapach. Żal mi, że się skończył, bo był moim pewniakiem, kiedy potrzebowałam pięknych włosów. Ale że mam jeszcze szampony w zapasie to na razie nie kupuję następnej butelki, chociaż z pewnością to zrobię gdy będę kupowała nowy szampon. Kuszą mnie jeszcze inne szampony z tej serii.


Szampon ułatwiający rozczesywanie Lilliputz

Ten szampon kupiłam przy okazji zakupu kolejnej butelki Babydream. Był w promocji i kusiła mnie różowa dziewczęca buteleczka. Przy okazji miał delikatny skład więc postanowiłam go wrzucić do koszyka. W domu zauważyłam, że szampon ma delikatny brokat. Zapach ma całkiem przyjemny i delikatny. Nic specjalnego. Niestety ma dość rzadką konsystencję, przez co może być mało wydajny. Jednak całkiem fajnie się pieni. Co do mycia, nie mogę narzekać. Z pewnością myje włosy, zostawia je świeże i czyste. Dobrze też zmywa oleje, co jest dużym plusem, dla osób olejujących włosy. Jednak mam wrażenie, że bez odżywki po użyciu tego szamponu nie dałoby rady. Nie mam poczucia gładkich włosów jak po użyciu szamponu na cedrowym propolisie. Tutaj pewnie kłania się różnica cenowa. Nie wiem czy do niego powrócę, gdyż chyba lepiej sprawdza się Babydream. Jednak warto wspomnieć, że jest to szampon dziecięcy, więc z delikatnymi włoskami dzieci może sobie świetnie radzić. Uważam, że za taką cenę warto spróbować, a kosztuje około 4-5 zł.



Odżywka do włosów Alterra granat i aloes

To moje drugie opakowanie tej odżywki. Muszę przyznać, że pierwsza buteleczka zrobiła na mnie większe wrażenie, ta jakoś tak ciężko szła. Ale mimo wszystko nie jest zła. Lekko wygładza włosy, chociaż nie ma szału. Ponadto strasznie twarde opakowanie, z którego ciężko wydostać odżywkę. Praktycznie już w połowie używania, musiałam rozcinać opakowanie, aby mieć dostęp do odżywki. Na razie dam sobie z nią spokój, może kiedyś się jeszcze na nią skuszę. Może dwa opakowania z rzędu to za dużo dla moich włosów, więc dam im od niej odpocząć.

Krem do rąk Farmona Sweet Secret waniliowy

Uwielbiam kosmetyki Farmony. Pachną obłędnie. Ten krem trafił do mnie przypadkiem, spory kawałek czasu temu. Nawet nie pamiętam jak to się stało, że stałam się jego posiadaczką. Jednak nie zrobił na mnie wrażenia swoim zapachem. Spodziewałam się czegoś więcej. O ile początkowo mi nie przeszkadzał, to z czasem stawał się męczący. Jeżeli chodzi o działanie, to również nie zachwyca. Ot, zwykły nawilżający kremik. W sam raz do niezbyt wymagającej skóry.

Żel pod prysznic Yves Rocher Brazylijska kawa

Pokochałam ten żel za zapach. Trzeba powiedzieć, że jestem ogromną kawoholiczką. Kawa do picia, ciastka kawowe, kawowe kosmetyki, kawa na zdjęciach, kawa, kawa, kawa. Uwielbiam i tyle. Kiedy powąchałam ten żel w sklepie, nie miałam wątpliwości. Muszę go mieć i tyle. Mogłam rozkoszować się jedną kawą więcej w ciągu dnia. Na całe szczęście, żel jest bardzo wydajny, bo wystarczy większa kropla i możemy umyć całe ciało. Niestety nie jest to specjalnie delikatny żel, bo te z tej serii mają SLS, ale co tam. Pachną pięknie i na pewno do niego wrócę.


To już wszystkie "wykończone" produkty w lutym. Używałyście czegoś z przedstawionych produktów? Jak Wasze opinie?

Pozdrawiam
Czekoladowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz