piątek, 8 stycznia 2016

Szczęście w cichą noc

Witam

W 2016 roku biorę udział w wyzwaniu 52 książki w rok. Postanowiłam, że na blogu będę zamieszczać moje opinie i odczucia dotyczące przeczytanych książek. Wzięłam się do czytania już od pierwszego dnia roku. Pierwszą przeczytaną książką jest Szczęście w cichą noc autorki Anny Ficner-Ogonowskiej. Jesteście ciekawe opinii o książce? Zapraszam do czytania.



Szczęście w cichą noc to kolejna powieść autorki trylogii o Szczęściu. Czytelnicy ponownie spotykają się z bohaterami tej trylogii. Osobiście jednak zaczęłam właśnie od Szczęścia w cichą noc, nie czytając wcześniejszych powieści. Moim zdaniem jest to książka na świąteczne wieczory. Ja zabrałam się za nią odrobinę po Świętach, ale choinka stoi nadal, okres świąteczny jeszcze trwa, więc jeszcze nie było "za późno". 
Jest to rodzinna historia, która opowiada o sztuce wybaczania, miłości oraz magi rodzinnej wigilii. Marzeniem bohaterki była duża rodzinna wigilia. Coś mnie z nią łączy, gdyż sama o takiej marzę. 
Jedną z bohaterek jest również pani Irenka, czyli odrobinę starsza pani. Mam jednak wrażenie, że książka pisana była w języku starszych ludzi. Niestety, moim zdaniem nieumiejętnie. Momentami czytało się ciężko, właśnie z powodu tego a'la przestarzałego języka. Chociaż sama książka jest takim właśnie wieczornym czytadełkiem do herbaty, lekkim i przyjemnym.


Moim zdaniem warto przeczytać, chociażby dla samego przygotowania się do świątecznego czasu. Albo kiedy zatęsknimy za Gwiazdką w ciągu roku. Historie zawarte w książce są codzienne i odrobinę zbyt proste, jednak zahaczają o tematy, nad którymi warto się zastanowić, typu wybaczenie ludziom, którzy wyrządzili nam krzywdę. Ponadto czytając książkę można niemal poczuć zapachy potraw przygotowywanych przez bohaterów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz