poniedziałek, 25 stycznia 2016

Przestań w końcu marudzić!

Witam!

Dziś odrobinę motywacyjnie i życiowo?

Spotykasz kogoś znajomego albo po prostu wracasz z pracy, szkoły, uczelni, zakupów, po prostu wracasz do domu i słyszysz pytanie, dość standardowe "co u Ciebie?". I chociaż wracasz zmęczony, może zły, zmarznięty, czasami przeziębiony itp i niejednokrotnie chciałoby się powiedzieć, że źle, bardzo źle, najgorzej. Jednak tego nie mówisz. Bo co to da? Przecież od tego nie odpoczniesz, nie ogrzejesz się i nie wyzdrowiejesz. Nie będziesz mieć mniej pracy kiedy powiesz, że masz tego mnóstwo. Ktoś powie, że wygadanie się drugiej osobie dużo daje. Daje. Ale wygadanie się, kiedy masz problem. Problem, a nie zmęczenie, pracę czy naukę. Tak więc na pytanie "co u Ciebie?" odpowiadasz ze spokojem "Spoko". 
budzik

Bo przecież jest spoko. Nawet kiedy po raz kolejny wstajesz z łóżka, gdy jest jeszcze ciemno. I kiedy wychodzisz po ciemku na wiecznie spóźniający się autobus, by marznąć przez 15 minut na przystanku. Nawet kiedy znów oglądasz te denerwujące twarze wykładowców czy przełożonych w pracy. I kiedy znowu wracasz po ciemku do domu i nie masz na nic już siły, a do zrobienia całe mnóstwo rzeczy. I ktoś w domu Cię wkurza. To przecież nadal jest spoko! Bo wiesz co to wszystko oznacza? Że skoro wstajesz z łóżka po ciemku, to masz powód, by wstać. Skoro idziesz na autobus, to znaczy, że możesz chodzić i masz dokąd iść. I kiedy oglądasz te denerwujące twarze, to znaczy, że masz pracę czy masz gdzie się uczyć. Że możesz pracować i się uczyć. I że masz szansę w życiu. Kiedy wracasz zmęczona do domu, to znaczy tylko tyle, że masz gdzie wracać. A kiedy ktoś w domu Cię wkurza, to znaczy, że masz bliskich.

Ale masz też dobry słuch. I codziennie słyszysz to samo. Słyszysz, jak innym jest źle. Bo wstają rano, pracują, uczą się, mają dzieci - chore, niegrzeczne, niejedzące... itp. Bo nauki więcej niż czasu, a w wolnych chwilach pracują. Bo pieniądze skończyły się jeszcze przed wypłatą i nie mają za co kupić ciuchów, kawy czy biletu do kina. Bo znowu dużo do sprzątania, prania i obiad trzeba ugotować. I nie, nie usłyszysz, że coś w ich życiu jest fajnego. Słyszysz tylko narzekanie, marudzenie, biadolenie i zrzędzenie. Nic więcej. 
A wiesz, jak to działa na Ciebie? Słuchasz i słuchasz, chociaż czasami nie chcesz. Nigdy nie chcesz. To powoli zabija Twoją energię. Tą, z którą wstałeś rano, i miałeś ochotę przenosić góry i podbijać świat. Już zaczyna Ci jej brakować. Bo tym narzekaniem i marudzeniem męczą innych. I zabili też Twoją energię, byś też nie widział w tym życiu nic przyjemnego. 

A czy naprawdę nie ma w nim nic dobrego? Bo w moim jest pełno cudownych rzeczy. Chociaż pracuję, studiuję, sprzątam i piorę. To wszystko jest "spoko". 
Przestań więc ciągle marudzić, zbierz w sobie resztki optymizmu ( o ile coś z niego pozostało) i dostrzegaj codziennie coś dobrego. Przestań zabijać energię w innych i codziennie zapisz coś, co podoba Ci się w Twoim życiu. Zobaczysz, ile tego jest! Zacznij doceniać to co masz. W tak krótkim życiu możesz w końcu nie zdążyć go docenić.

dziewczynka ciesząca się życiem

A może ktoś obok Ciebie zabija właśnie Twoją energię? Spróbuj przekonać, wytłumaczyć, pokazać, że można inaczej. Pokaż, że można cieszyć się wszystkim. Nie pomaga? To znak, że czas zabić taką znajomość. Bo skoro znajomość może zabijać Twoją energię, Ty możesz zabić znajomość.

A Wy macie wokół siebie marudzących ludzi? A może sami tak marudzicie? ;)
Pozdrawiam
Czekoladowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz