czwartek, 14 stycznia 2016

Dziwne zasady klientów galerii handlowych.

Witam.

Jak wiadomo, jestem studentką. Studiując dziennie mam pracę w galerii handlowej. W galerii pracuję już spory kawałek czasu i bacznie obserwuję ludzi. I wiecie co? Myślę, że niektórzy kierują się określonymi zasadami. Takimi, które normalnemu człowiekowi nie mieszczą się w głowie. Ciekawi jakie to zasady? Zapraszam do czytania dalej.


Mogę syfić, posprzątają po mnie
Jak ktoś lubi mieć syf w domu, to proszę bardzo. Ale wychodząc gdzieś do ludzi, na zewnątrz swojego królestwa warto by sobą coś prezentować. Niestety. Ludzie to ogromni syfiarze. W sklepie z odzieżą wszystko powywracają. Odłożą byle gdzie mówiąc do siebie (obok osoby pracującej) "ta pani tu pracuje to na pewno odłoży na miejsce". Rzucą papierki na podłogę. W strefie food court myślą, że są w restauracji, gdzie ich brudne talerze zabierze kelner. Zapominają, że w galeriach są śmietniki co kawałek, gdzie wyrzuca się brudne talerze, a tacę odstawia na wierzch. Naprawdę, niektórzy potrafią zostawić po sobie tak niemiłosierny syf, że brakuje słów. Współczuję im.

Pracownicy galerii to mieszkańcy galerii
Galeria otwarta od 10 do 21? A co tam. Wejdę szybciej (w naszej galerii jest kino, market i siłownia, które są otwierane szybciej i mają osobne wejścia). A nóż ktoś mi coś sprzeda, a jak nie to posiedzę i poczekam. A, zamykają o 21? 2 minuty szybciej pójdę jeszcze kupić coś do jedzenia. I tak 10 osób. I będę się kłócić, że już nie ma soków, dań na ciepło, koktajli czy czegokolwiek innego, co może być już umyte/wyłączone/mogło się skończyć. Wyobraźcie sobie, że kolejka do McDonald'a czy BurgerKing'a potrafi stać do godziny 21.30. Bo przecież ludzie pracujący w galeriach handlowych z całą pewnością nie mają innego życia. Oni muszą mieszkać w galerii. 


W galerii nie muszę pilnować dzieci
Ok, nie mam dzieci. Ale wydaje mi się, że dzieci trzeba pilnować wszędzie. Pracując, zwłaszcza w weekend, co chwilę słyszę przez głośniki, że kilkuletnia Kasia, Basia, Asia czy Tosia czeka na swoich rodziców w punkcie informacyjnym. Poza tym dzieciaki biegają w galerii jakby były we własnym pokoju. Drodzy rodzice, galeria handlowa to miejsce publiczne, warto pilnować swoich dzieci. Ułatwicie zakupy sobie i innym.

Mogę chodzić jak "święte krowy"
Wybaczcie za określenie. Ale cholera mnie bierze, kiedy idę spokojnie do pracy czy na zakupy, a tu nagle ktoś mnie z bara, ktoś inny ręką w głowę, bo tą właśnie ręką pokazywał coś komuś. Ktoś jeszcze inny biegnie i szturchnie. I tak w kółko. A najlepsze zachowania są na ruchomych schodach. Stanie na środku i nie przejdziesz, gdy się spieszysz. Przesunąć się? Nie ma opcji, skoro on ma czas, Ty na pewno też. 

Będę hojny, wrzucę napiwek...
Obsługujesz kolejną już osobę, ta jakaś niezwykle miła. Tajemniczy Klient? Możliwe. Więc starasz się pracować jeszcze lepiej. Wydajesz paragon i resztę. Całe 2 gr, bo w naszym kraju wszystkie ceny kończą się magiczną końcówką 99gr. I nagle ten przemiły i elegancki pan lub też pachnąca i miła pani, z wielkim uśmiechem i poczuciem niezwykłej hojności, wrzuca ostentacyjnie 2gr do pojemniczka z napisem "napiwki". No cóż, mają gest.

Miejsce parkingowe? Zajmę dwa, na zaś
Jedziesz samochodem do pracy, o dziwo nie na rano, a na późniejszą godzinę. Wjeżdżasz na parking i już wiesz, że spędzisz tam 10 minut na poszukiwaniu miejsca. Samochodów mnóstwo, z miejscami gorzej. Jeździsz i jeździsz, i widzisz kilka samochodów zajmujących 2 miejsca jednocześnie. Nie wiem po co im to drugie. Może na zapas. Zajmowanie miejsca dla niepełnosprawnych to też dla niektórych oczywistość.

A Was, jakie zachowania denerwują najbardziej? 

*Tekst nie ma na celu nikogo urazić. Ma na celu zaprezentowanie zachowań ludzi, które denerwują, przeszkadzają, irytują itp. innych ludzi i pracowników.

Pozdrawiam
Czekoladowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz