piątek, 6 listopada 2015

Kolorowe zakupy z Rossmanna

Witam.

W związku z kończącą się pomału promocją w Rossmannie -49% na produktu do ust i paznokci, dzisiejszy post będzie o moich "zdobyczach". Jak tylko dowiedziałam się o promocji ucieszyłam się bardzo i postanowiłam zrobić spore zakupy. Później troszkę ochłonęłam i zdecydowałam, że aż tak sporych zakupów nie zrobię, a tylko kilka rzeczy do przetestowania. Na zakupy wybrałam się już pierwszego dnia promocji zaraz po otwarciu sklepu, chcąc uniknąć przepychanek pod szafami czy zakupu obmacanych kosmetyków. 15 minut po otwarciu drogerii rzeczywiście miałam komfort wyboru czy sprawdzenia testerów, jednak już po 20 minutach mojego wybierania zaczęły zbierać się kolejne kobiety, toteż postanowiłam przyspieszyć proces wybierania ;) Zapraszam do czytania dalej, jeżeli jesteście ciekawe moich zakupów.



Jako pierwsze wybrałam masełko do ust Revlon. Zależało mi na nim po przeczytaniu pozytywnej opinii Marty z bloga Urodaiwłosy. Tyle tylko, że ja zdecydowałam się na inny kolor, a mianowicie 027 Juicy Papaya. O tym produkcie mogę powiedzieć chyba najwięcej ze wszystkich, które kupiłam tym razem gdyż stosuję go codziennie od zakupu. Bardzo fajnie nawilża usta (a przynajmniej daje takie wrażenie, to się jeszcze okaże ;)), ponadto daje ciekawy i delikatny kolor na ustach. Muszę powiedzieć, że jak narazie to bardzo się polubiliśmy. Czy zapłaciłabym jego cenę regularną to nie wiem (chociaż ja uważam, że kosmetyków nie kupuje się w regularnych cenach, w czasach kiedy drogerie walczą o klienta) ale w promocji naprawdę warto kupić. 

Kolejnym produktem, który wpadł mi do koszyka, była farbka do ust Bell Hypoallergenic w kolorze 05. Już podczas poprzedniej promocji chciałam do kupić, ale jakoś nie mogłam zdecydować się na kolor. Tym razem postanowiłam, że jakiś muszę wybrać, i z kilku kolorów ten przekonał mnie najbardziej. Niestety niewiele o tej farbce mogę powiedzieć, gdyż zdążyłam tylko raz pomalować nim usta, a to zdecydowanie za mało. 

Brakowało mi jeszcze czegoś w kolorze delikatnego różu (nie żebym już takich kolorów nie miała w swoich zbiorach, ale czułam potrzebę zakupu nowego delikatnego różu ;)). Szukałam, szukałam i w ręce wpadła mi szminka Miss Sporty w kolorze 014. Podobnie jak farbki z Bell, tej szminki też użyłam raz. Kolor jest rzeczywiście bardzo delikatny i różowy, ale więcej napiszę jak przetestuję przez dłuższy czas. Jedyne co narazie mi się w niej nie podoba to jakiś taki krótki sztyft, mam wrażenie, że jest jej bardzo mało. Może to za sprawą przezroczystego opakowania. 

Już miałam udawać się do kasy, ale przypomniało mi się, ze ostatnio w promocji były również pomadki ochronne. Pomyślałam, że i tym razem są, więc jak miałam oprzeć się pokusie kupienia czegoś ochronnego kiedy za oknem nadchodzi zima? Zdecydowałam się na masełko do ust Bielendy o zapachu soczystej maliny. Zapach rzeczywiście przypomina malinę, ale nie powiedziałabym, że pachnie naturalnie. Owszem, jest to ładny i przyjemny zapach, ale bardziej mi przypomina malinową Mambę. Do tej pory używałam go na noc, i w tej roli sprawdza się dobrze. Zobaczymy czy poradzi sobie z zimnym powietrzem na zewnątrz.


Z takimi zakupami wyszłam pierwszego dnia promocji. Jednak czułam pewien niedosyt i chciałam posiadać jeszcze tak zachwalaną w blogosferze szminkę Bourjois Rouge Edition Velvet. Początkowo miał być to kolor Peach Club, jednak ostatecznie zdecydowałam się na kolor 08 Grand Cru. Posiadaczką tej szminki jestem od wczoraj, i nie miałam okazji jeszcze sprawdzić jak wygląda na ustach. Już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła się nią wymalować, bo zapowiada się bardzo ciekawy wiśniowy kolor ;)


A jak Wasze promocyjne zakupy? ;) Od jutra promocja na kosmetyki do makijażu oczu. Ja ponownie wybieram się zaraz po otwarciu ;)

Pozdrawiam

Czekoladowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz