niedziela, 25 października 2015

Jak skutecznie ograniczyć przetłuszczanie włosów?

Witam!
W dzisiejszych czasach sklepowe półki aż uginają się od kosmetyków na różne dolegliwości . Jeżeli  chodzi o problemy z  włosami daleko nie trzeba szukać. Idziemy do pierwszej drogieri, stajemy przed regałem z kosmetykami do włosów i już. Mnóstwo szamponów do włosów przetłuszczających, przeciwłupieżowe, przeciw wypadaniu włosów. mnóstwo odżywek wcierek i innych specyfików. W zasadzie to problemy nie powinny istnieć dzięki tym wszystkim „dobrodziejstwom”. Ale czy one na pewno są takie skuteczne? Dzisiejszy post o tym jak skutecznie udało mi się ograniczyć przetłuszczanie włosów. 


W zasadzie odkąd sama zaczęłam myć włosy robiłam to co 2 dni. I to rano. Bez wyjątku! Jeżeli do szkoły miałam na 9 to problem był mniejszy bo mogłam wstać odrobinę później. Najgorzej było na studiach kiedy to zajęcia były na 8 a dojazd na uczelnię zajmował godzinę. Trzeba było wstać o 5. Albo kiedy gdzieś wyjeżdżaliśmy a pociąg był o 5, a akurat wypadał dzień mycia włosów. Wstawałam o 3. Przecież bez umytych włosów nie wyjdę z domu. I takie mycie włosów co 2 dni trwało wiele lat. Odbywało się właśnie za pomocą tych drogeryjnych wspaniałości do włosów przetłuszczających się. Przecież są przeznaczone do moich włosów, które nieraz potrafiły już na drugi dzień wyglądać nieświeżo i mieć ‘’dziwny zapach’’.

Odkąd zaczęłam dbać o swoje włosy (jakieś 1,5 roku temu) po każdym myciu dorzuciłam odżywkę lub maskę. Maska wiadomo zajmowała jeszcze więcej czasu.  Ale na samym początku przygody z włosomaniactwem zmieniłam szampon. Zrezygnowałam z szamponu z SLS i natychmiast zastąpiłam go dziecinnym z Babydream. Mycie było dalej co 2 dni, jednak łagodnym szamponem z odżywką lub maską. Z czasem kolekcja łagodnych szamponów się rozrosła. Pojawiły się szampony rosyjskie, inne dziecinne (również bez SLS) itp. Zaczęło się również regularne stosowanie wcierek. Na początku kozieradka, później czarna rzepa czy woda brzozowa. Po pewnym czasie zauważyłam, że włosy zawsze na drugi dzień wyglądają świeżo a nieprzyjemny zapach zniknął. Ale nadal myłam je co 2 dzień, bojąc się, że trzeciego dnia nie  wytrzymają. Całkiem niedawno, bo jakieś 2-3 miesiące temu odważyłam się zostawić je na trzeci dzień. I, o dziwo, wyglądały na świeże. Od tej pory ryzykowałam częściej i jeszcze mnie nie zawiodły. Ostatnio udało się im ładnie wyglądać nawet czwartego dnia. Ale to już moim zdaniem za długo. Może z czasem przyzwyczaję się, że mogę myć je co 4 dni, ale na razie cieszę się tym jednym dniem więcej.

Jak zatem ograniczyć przetłuszczanie włosów?
W pierwszej kolejności wymiana szamponu! Na łagodny. I to już na zawsze. Oczywiście, mocniejszy szampon jest potrzebny, ale raz na jakiś czas, do dokładnego oczyszczenia skóry i włosów. Szampony do włosów przetłuszczających może i dobrze oczyszczają, ale na dłuższą metę „przeczyszczają” skórę, powodując zwiększoną produkcję łoju przez skórę głowy, czego efektem jest jeszcze większe przetłuszczanie. Ot, takie błędne koło.

Wcierki, wbrew pozorem też pomagają ograniczyć przetłuszczanie, przynajmniej niektóre (np. kozieradka) gdyż usztywnia delikatnie włosy przy skórze powodując zmniejszone przetłuszczanie włosów.

Pomocne mogą być też płukanki, np. z pokrzywy, mięty czy szałwi. Jednak nie radzę używać ich zbyt często, gdyż ziołowe płukanki mogą wysuszać włosy. Polecam też picie ziół takich jak pokrzywa. O ile poprzez samo picie pokrzywy przetłuszczania nie wyeliminujemy, tak możemy poprawić ich ogólną kondycję.

Borykacie się z problemem przetłuszczających się włosów? Czy może już udało się ograniczyć ten problem? Podzielcie się doświadczeniem w komentarzach ;)
Pozdrawiam

Czekoladowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz